2007/07/17

Ania - Kilka historii na ten sam temat

Mimo że od samego początku prowadzę fanclub Ani Dąbrowskiej, to pierwsza płyta nawet w połowie nie uwiodła mnie tak, jak płyta numer dwa, która podobno jest największym testem dla artysty. Dopiero przy tym albumie niezwykle pokochałem twórczość Ani. Płyta jest niesamowicie spójna, ciepła, żywa. Prawdziwi muzycy z instrumentami to jednak duża różnica - wszystkiego nie da się wydusić z komputera. Już w styczniu, kiedy przysłuchiwałem się mimochodem puszczonej, wciąż rozgrzebanej płycie w domu Ani, dosłownie kapice pospadały mi z nóg. To cudeńko znajduje się na podium mojej prywatnej listy ulubionych płyt. Z pewnością pozostanie tam bardzo długo. Tak naprawdę nie wiem, co może ją przebić... trzecia płyta Anki? :-D Urzekły mnie teksty, melodie, podkłady. W przypadku dwóch pierwszych to prawie zawsze zasługa Ani, w przypadku ostatniego to zasługa Bogdana Kondradzkiego - niezwykle utalentowanego, niezwykle skromnego superproducenta.


W SKRÓCIE:
CO? Kilka historii na ten sam temat
KOGO? Ani
JAK? delikatnie, kobieco, akustycznie
KOMU? wrażliwym i rozmarzonym
Z KIM? GDZIE? KIEDY? tylko w samotności, dobrze w przygaszonym świetle
NA ILE? na 5/5


W SZCZEGÓLE:
1. ZOSTAŃ. Piękne, pogodne otwarcie płyty. Słuchając tego utworu wyobrażam sobie kwiecistą łąkę, którą wieńczy jedynie horyzont. Ania swoim głosem delikatnie, bez dużego wysiłku wyśpiewuje zaproszenie, które z ogromną przyjemnością przyjmujemy, siadamy na krześle (chociaż ja słuchając tej płyty wolę leżeć :P) i uważnie wsłuchujemy się w te kobiece, melodyjne piosenki.

2. TRUDNO MI SIĘ PRZYZNAĆ. Prosty, trochę przewrotny, ale jakże prawdziwy tekst. Założę się, że wiele osób się z nim utożsamia. Moje ulubione momenty to "dobrze mi jest z tym" (wersji 808 nigdy nie zapomnę - on będzie wiedział o co chodzi :-)), "wiem też, że dla ciebie to oddałabym" - czyli ostatnie nuty obu zwrotek, oraz sama końcówka utworu "trochę za długo" . Myślę, że to dobrze wybrany pierwszy singiel.

3. NIC SIĘ NIE STAŁO. Przepiękna piosenka, bez wątpliwości moja ukochana piosenka Ani (to głównie przez nią spadły mi kapcie!). Smutny tekst, emocjonalnie zaśpiewany przez Anię. Ogromnie poruszające. Chciałbym, aby została singlem...
Zdradzę wam pewną moją tajemnicę: w niektórych piosenkach mam takie orgazmiczne momenty - momenty, przy słuchaniu których myślę "ach Boże, co za piękna piosenka", a towarzyszy temu łezka w oku. Nic się nie stało ma takich momentów aż dwa (podwójny orgazm, hehe): początek drugiego refrenu (1:52) oraz "uuuu" (2:41). Absolutnie fantastyczne.

4. MUSISZ WIERZYĆ. Na pierwszej płycie niezwykle irytuje mnie banjo w piosence Tylko słowa zostały... i wiecie co? W tej piosence kompletnie mi ono nie przeszkadza! Pozytywnie nastrajający tekst, myślę że to dobry trzeci singiel. Ukazuje troszeczkę inną stronę w twórczości Ani... i niech ktoś spróbuje powiedzieć "aa ta Anka, wszystkie piosenki dołujące, na jedno kopyto".

5. CZEKAM... Kolejne przewrotne połączenie: bardzo smutny tekst i bardzo optymistyczny podkład. Mieszanka wybuchowa? Z pewnością. Przepowiedziałem tego singla, żałuję tylko, że nie wyszło z teledyskiem (który wg mnie i tak jest lepszy, niż 3/4 polskich teledysków w TV. Nie, nie pokażę wam! :P). O wspaniałości wokalu Ani nie będę wspominał. Orgazmiczny moment: ozdobnik w "wiem już, że skończyło się" (dokładnie 2:50-2:57).

6. CZEGO ONA CHCE? Kolejna optymistyczna piosenka. Myślę, że podobnie jak w Innej, jest to tekst o samej Ani. Bez tekstu piosenki w książeczce na początku może troszkę trudno zrozumieć "co tam Ania śpiewa w zwrotkach?!", ale kogo to obchodzi, gdy tańczy się do tej piosenki na koncertach? Osobiście chyba najmniej lubiana piosenka z płyty.

7. WIOSNA. Kolejne cudo. Widzę Anie leżącą na trawie i wpatrującą się w niebo. Orgazmiczne przejścia zwrotek w refreny, początek końca - czyli ostatni refren (2:24) oraz oczywiście trąbki w ostatniej minucie utworu. L.O.V.E.

8. L'ULTIMO. Podobnie jak Zimę '81, traktuję go troszkę jak przerywnik płyty. Całkiem przyjemny odpoczynek od tekstów :P Ciekawe, czy takie utwory będą regułą na płytach Ani?

9. OPOWIEDZ MI. Zdecydowanie kolejny kandydat na singla. Teraz przypomniałem sobie słowa Wojewódzkiego mówiące, że "Ania to artystka bez przebojów". Mówiłem to już Ani, że ta płyta to dla mnie jeden wielki przebój. Tak w zasadzie to każda piosenka nadaje się na singla, przynajmniej w moich oczach, a raczej uszach. Co do piosenki: orgazmiczny ostatni refren z rozpoczynającym go "oooooo-powiedz".

10. JUŻ MNIE NIE MA W TWOICH PLANACH. Przy pierwszym przesłuchaniu (nie wiedzieć czemu) piosenka mocno skojarzyła mi się z Czy ktoś spytać chce czemu stało się tak?, ale tylko jeśli chodzi o melodię. Interesujący tekst. Obraz w głowie: brukowana ulica częściowo przykryta jesiennymi liśćmi. Ulubiony moment od 3:20.

11. NIECH ZNIKNIE CAŁY ŚWIAT. Do tej pory irytuje mnie gitara na początku. Wręcz żenująco kojarzy mi się z jakimiś dokonaniami Jon Bon Jovi. Na szczęście świetny tekst doskonale przykrywa nielubianą przeze mnie warstwę muzyczną. Ulubionym momentem jest ostatni refren, a zwłaszcza ostatnie "już nie potrzebny mi i tak". W sumie to dobre zakończenie albumu, zwłaszcza że utwór lekko różni się od pozostałych kompozycji.

1 komentarz:

mm pisze...

Ania jest dla mnie jedną z najlepszych polskich wokalistek. stawiam ją troszkę niżej, niż Stankiewicz, ale wciąż jest ważna i dobra. czekam na kolejny album z niecierpliwością.

nic się nie stało - kocham

musisz wierzyć - ta piosenka dodała mi otuchy w ciężkiej chwili, dała mi nadzieję. podziękuj Ani za to i wyściskaj ją mocno.

czekam - nie podoba mi się połączenie smutnego tekstu z wesołą melodią. nie działa na mnie.

3 ostatnie piosenki przeuwielbiam, a "niech zniknie cały świat" to dla mnie tak prawdziwa, przepełniona bólem piosenka, rozumiem doskonale jej sens, każde słowo...

co Ty masz z tym orgazmem? X-D